Dusza - Grzegorz Stanulewicz
Nie zdołałem przeżyć, gdzieś między
palcami
Życie me uciekło, razem z doznaniami
Które czerpać mogło z dzbanów nieskończonych
Dobra, łez, radości i serc niezmąconych
Gdzieś w niebycie stoję, pustka dookoła
Dziwne to uczucie, to jak ktoś, kto woła
A którego nie ma, dostrzec nie możemy
Nicość a w niej niebyt i chociaż czujemy
Że to nasza dusza, nieśmiertelna matka
Trudno pojąć stan swój-wielka to zagadka
Nie zdążyłem przeżyć, uciekł pociąg życia
Stoję sam na stacji-pośmiertnego bycia
Ciała nie posiadam, umysł szuka drogi
Duszą jestem czystą, nieba widzę progi
Nie pamiętam życia, chociaż je przeżyłem
Wszystko niczym w kinie-przeszłość zobaczyłem
Gaśnie nagle światłość-ciemność a w niej ja
Mrok mą duszę wchłania, któż nadzieję da
Wiara i nadzieja, miłość szyk prowadzi
Jakże chciałbym być tam, tam gdzie nikt nie zdradzi
Życie me uciekło, razem z doznaniami
Które czerpać mogło z dzbanów nieskończonych
Dobra, łez, radości i serc niezmąconych
Gdzieś w niebycie stoję, pustka dookoła
Dziwne to uczucie, to jak ktoś, kto woła
A którego nie ma, dostrzec nie możemy
Nicość a w niej niebyt i chociaż czujemy
Że to nasza dusza, nieśmiertelna matka
Trudno pojąć stan swój-wielka to zagadka
Nie zdążyłem przeżyć, uciekł pociąg życia
Stoję sam na stacji-pośmiertnego bycia
Ciała nie posiadam, umysł szuka drogi
Duszą jestem czystą, nieba widzę progi
Nie pamiętam życia, chociaż je przeżyłem
Wszystko niczym w kinie-przeszłość zobaczyłem
Gaśnie nagle światłość-ciemność a w niej ja
Mrok mą duszę wchłania, któż nadzieję da
Wiara i nadzieja, miłość szyk prowadzi
Jakże chciałbym być tam, tam gdzie nikt nie zdradzi